piątek, 4 grudnia 2015
150 dni czyli już prawie 5 miesięcy za oceanem..
Pomimo, że tyle tutaj przeżyłam i pomimo, że naprawdę dużo się wydarzyło to i tak nie wiem jak yo możliwe, że już tyle czasu za mną..
Już 150 dni!! :o
Niedługo będzie połowa za mną..
A za mną zmiana rodzinki (w której nadal czuję się naprawdę super! )
Za mną pierwsze moje w życiu Thanksgiving - Święto Dziękczynienia (w USA obchodzone w czwarty czwartek listopada) Następnie w piątek mamy Black Friday czyli wielkie wyprzedaże i przeceny praktycznie wszędzie! Co prawda nie wpadłam w jakiś szał zakupowy, ale kupiłam laptopa w całkiem dobrej cenie i jestem bardzo zadowolona. :)
Ostatni weekend spędziłam cały w Chicago! *.*
Dużo osób mi mówiło że to miasto jest piękne, ale ja się jakoś szczególnie nie nastawiałam.. ;p Przyznam, że po pierwszych dwóch wizytach jestem pozytywnie oczarowana! Teraz przed świętami Bożego Narodzenia te wszystkie dekoracje, światełka wyglądają po prostu genialnie! :)
Chicago przypomina troszkę Nowy Jork z tym że tutaj jest większa przestrzeń a tam budynki sa bardziej skupione blisko siebie. :)
Co więcej?
Nadal wiele przede mną.. W najbliższym czasie czeka mnie zdanie prawa jazdy Illinois (swoją drogą muszę się w końcu zacząć uczyć.. ale jakoś mi nie po drodze)
I muszę zacząć planować moje wakacje na Florydę! *.*
Ale wszystko po kolei.. :)
Do następnego! ;*
niedziela, 22 listopada 2015
Początki u nowej host rodzinki :)
środa, 11 listopada 2015
Drugi perfect (?) match.. czyli już po rematchu, bo znalazłam nową host rodzinkę!
Dokładnie po 16 dniach znalazłam nową host rodzinkę..
P
Uwaga, uwaga.. zmieniam miejsce zamieszkania..
Czeka mnie przeprowadzka do Chicago!! :)
Czy się cieszę?
Jeśli chodzi o rodzinkę to jestem podekscytowana, ale też trochę się boję..
To już nie jest to samo uczucie, które towarzyszyło mi z pierwszą rodzinką..
Pomijając to, że wtedy swietowalam znalezienie rodzinki ze znajomimi i rodzinką w Polsce.. Tu chodzi o to, że wybierajac tą rodzinkę nie czułam się jakoś w 100% pewna.. i nadal nie jestem..
Nie mówię, że rodzinka mi się nie podoba, bo wydają się być świetni, ale mam pewne obawy co do różnych rzeczy..
Coś o rodzince..
Single dad z trójką synów (jak tak to piszę to nie wierzę w co ja się pakuję xd)
Wiek chłopców 17,14,9
Właściwie to moim głównym zajęciem tam to będzie przygotowanie im posiłków, będę ich kierowcą i pomagala w pracy domowej dwóm mlodszym chlopcom. :)
Już za tydzień tam zawitam..
18 listopada 2015 pojawie się w Chicago! :D
Nie myślałam, że tam wyladuje.. xd
Najbardziej czego mi szkoda to tego, że tutaj w Nowym Jorku mam już mnóstwo znajomych, znam to miasto i okolicę.. Jednym słowem przyzwyczajenie. Zadomowiłam się tutaj, a teraz przeprowadzka.. :( i właśnie z tego powodu trochę mi smutno..
Ale wiem, że nic nie dzieje się bez powodu i że może tam czekają na mnie wspaniale i niezapomniane chwile. :)
środa, 4 listopada 2015
Tydzień w rematch'u minął i nic..
Teraz mam kolejną rodzinkę, która mieszka niedaleko mnie, tzn jakąś godzinkę. :)
***
Jak atmosfera w domu mojej jeszcze obecnej host rodzinki?
Jest nieciekawie..
Uwielbiam małą!! Julia jest cudowną, przesłodką dziewczynką i naprawę nie wiem jak się z nią rozstanę.. ale wszystko w tym domu już mnie tak bardzo dobija, że jedyne o czym myślę to.. kiedy ja się stąd wyprowadzę?!?
Mam nadzieje, że do innej host rodzinki, a nie do Polski..
Nie chcę jeszcze wracać..
Przyznam, że pogodzilam się, że jeśli nie znajdę innej rodzinki to co.. trudno.. takie życie..
Będę coś myśleć, żeby moje życie nie było nudne po powrocie do Polski.. xd ale jeszcze o tym niechcr myśleć!
Znajdę nową host rodzinkę!! *.*
Chciałabym coś dodać..
Napisałam, że uwielbiam moją małą, ale nie tylko ją, moja host mama jest wspaniała!
Tak naprawdę to decyzja o moim odejściu to wyłącznie decyzja hosta (a w sumie to jego mamy.. xd)
Odezwę się jak będą jakieś dobre wieści!! 😊
wtorek, 27 października 2015
OMG.. jestem w rematchu
Naprawdę nie dopuszczałam myśli, że coś takiego mi się przytrafi..
Bo przecież w końcu..
Mała mnie uwielbia, ja ją zresztą też..
Host tata kupił mi bilet do Polski (z której wróciłam 26 dni temu)
A teraz co?!?
Rematch? Serio? :o
Wiem od tym od wczoraj..
Płakałam strasznie.. Bałam się i nadal się boję..
Na pewno zastanawiacie się jaki jest powód..
Otóż moja host rodzinka już nie potrzebuje au pairki..
Byłam pierwszą i ostatnią..
Nie będę się wgłębiać w szczegóły, bo to wszystko jest troszkę skomplikowane..
Jedno mogę napisać naprawdę szczerze od serca..
Bardzo pokochałam moją małą..
A teraz jak sobie pomyślę, że będę musiała ją zostawić i budować na nowo kontakt z nowym/nowymi dziećmi..
Od dzisiaj jestem juz oficjalnie w rematchu.
Wczoraj to była tylko rozmowa, która zresztą byla dosyć późno..
A dzisiaj rozmowa z LCC i ona potwierdzila, ze host już zerwał match..
Zadała mi kilka pytań odnośnie moich wymagań dotyczacych nowej host rodzinki i ma mi szukac.. *.* (zdradze, ze już znalazła mi jedną potencjalna rodzinę)
Moja koordynatorka jest po prostu świetna!! :D
Dzisiaj czuję się już spokojniej..
Pisałam, że ostatnio mi się z nimi nie układało, ale znając mnie ja nie odwazylabym sie na rematch..
Ale to nie była moja decyzja..
Co się stało to się stało...
Ogromnym plusem w moim rematchu jest to, że host powiedział mi, że jak tylko długo czasu będę potrzebować, żeby znaleźć dobrą rodzinkę to tak dlugo czasu mogę nadal u nich mieszkać..
I że będzie mi płacił nadal normalnie. ;)
Teraz pozostaje mi czekać..
Co ma być to Będzie - jak to niektórzy mówią. :)
Nie mogę się załamywać. :)
Do następnego. ;)
Mam nadzieję, że bedzie bardziej pozytywnie..
wtorek, 20 października 2015
Central Park Zoo i muzeum Madame Tussauds
Ostatnio troszkę u mnie nieciekawie..
Nie mogę się dogadać ze swoją host rodzinką.. :(
Nie wiem jak to będzie, ale nie chcę pisać o tych negatywnych sprawach, więc napiszę o tym co się działo w weekend. :)
W sobotę to tak właściwie nic szczególnego.. pracowałam jak zwykle.. ;p
Ale za to niedziela świetnie spędzona w Nowym Jorku na Manhattanie. ;))
Razem z koleżanką z wyspy na ktorej mieszkam - Kasią wybrałyśmy się najpierw do Central Park Zoo, a później do Muzeum Madame Tussauds.
Ten dzień był po prostu wspaniały!
Od dawna brakowało mi, żeby coś nowego znów tu odkryć, zobaczyć.. *.*
Oto kilka zdjęć z zoo..
środa, 14 października 2015
Minęło już 100 dni odkąd pojawilam się w USA
Jak ten czas szybko leci.. :o
Przez te 100 dni trochę się działo..
Jestem z tych osób, które by chciały jeszcze więcej i dlatego mam nadzieję, że kolejne 100 dni przyniesie jeszcze więcej podróży, uśmiechu i niespodzianek. :)
Cieszy mnie myśl, że wlaśnie zaczęłam planować kolejną wycieczkę - do Bostonu. ;)
Mam nadzieję, że się uda, bo prawdopodobnie będę mogła mieć cały wolny weekend więc chciałabym go wykorzystać. ;)
Dzisiaj będzie krótko, bo jestem zmeczona i nie mam troszkę siły.. :(
Oto kilka zdjęć z ostatniej wizyty po mojej okolicy - Staten Island. :)
czwartek, 8 października 2015
Mam do zobaczenia jeszcze naprawde wiele wspanialych miejsc..
Widzialam zaledwie Nowy Jork, Niagare i Toronto..
Wiem to nie jest malo, ale to mi nie wystarcza.. ;p
W planach mam jeszcze duzo wiecej. :)
Zdradze wam gdzie spedze Sylwestra..
Co prawda bede pracowac.. :( Ale jakos szczegolnie sie tym nie przejmuje, bo..
Moja host rodzinka zaplanowala tygodniowy cruise na Bahamy. *.*
Jaram sie!!
Taki stateczek. :D
czwartek, 27 sierpnia 2015
50 dni w USA.. ktoś mi powie kiedy to minęło?
Wiem bardzo dawno nie pisałam. :(
Miał być post o host rodzince, o Nowym Jorku i wszystkim nowym co mnie tu spotkało..
Ale czas leci tu tak szybko..
+ ciągle nie miałam czasu, albo siły, żeby cokolwiek napisać.. xd
Pamiętam jak niedowierzałam jak inne au pairki pisały, że nie mają czasu na swoich blogach. Wtedy twierdziłam, że mimo wszystko ja będę regularnie pisać.. Chociażby troszkę..
A tu proszę..
Prawie 2 miesiące za oceanem, a dopiero drugi post.. xd
Ale to też przez średnią sytuację u mojej host rodzinki. :(
Szczerze to wolę nie pisać szczegółów, bo nie wiem czy mogę, to chyba najważniejsza kwestia, a po drugie ta sytuacja jest troszkę skomplikowana.. :/
Relacje z host dzieckiem?
Jak już wcześniej pisałam dziewczynka jest urocza, słodka, kochana i po prostu cudowna. *.*
Nie powiem, bo czasem bywają ciężkie momenty. Przychodzi chwila płaczu czy buntu, ale wiadomo jak u każdego dziecka. :)
Ale ogólnie rzecz biorąc jestem szczęśliwa, że zlapałam z nią kontakt i że jakoś się rozumiemy. :)
A kiedy przychodzi, przytula się, mówi, że jestem jak jej starsza siostra to po prostu się rozpływam. *.*
Bardzo ją pokochałam i pomimo niektórych minusów chyba nie potrafiłabym się z nią teraz rozstać.. (miałam taki moment, że rozważałam powrót do Polski, ale jak na razie mi przeszło) :D
Mam do napisania kilka słów o Nowym Jorku, a już niebawem wybieramy się z dziewczynami and Niagarę i do Toronto. <3
Już nie mogę się doczekać. :D
Mam nadzieję, że teraz będę pisać jakoś częściej i nadrobię zaległości. :D
poniedziałek, 13 lipca 2015
Lot i orientation
Właśnie dzisiaj minął tydzień jak nie ma mnie w Polsce.. xd Minął tydzień odkąd jestem w Stanach.. :o Nadal jakoś jak to piszę to do mnie nie dociera.. xd
Jak minęły mi ostatnie chwile w Polsce?
Całkiem dobrze pamiętam ten dzień.. 7 lipca, dzień po moich urodzinach. Data mojego wylotu.. :) Jak tak o tym pisze to czuje się jakby już minął co najmniej miesiąc a nie tydzień.. xd
Dzień wcześniej do późna się dopakowywałam i pomyliłam się przy ustawianiu budzika.. Obudził mnie głos moich dwóch przyjaciółek. :) Zrobiły mi niespodziankę i przyjechały się jeszcze pożegnać.. Wstałam i pomimo szczęścia, że one były to pojawiła się taka niespodzianka, że nie miałam w domu wody.. :o i jak tu się umyć? xd zęby, twarz chociaż? xd Masakra..
Ale pominę to, bo pomimo to ten dzień był wspaniały, a jednocześnie troszkę smutny.. :( mama w drodze na lotnisko cicho płakała.. Jak to słyszałam to mi automatycznie tez się robiło smutno.. :(( Rozstania są straszne..
A jedna z moich przyjaciółek przyjechała jeszcze na lotnisko się pożegnać.. I to bla bla car'em. Uwielbiam ją.! Jak ją zobaczyłam to łzy same poleciały.. Bo jak sobie pomyślałam ile moi rodzice, znajomi robili dla mnie przed odlotem to czułam wspaniałe ciepło na sercu i smutek, że musiałam ich opuścić.. Ale no dobrze, wystarczy, bo ten post wyjdzie jakiś dołujący i przygnębiający.. xd
Jak poradziłam sobie na lotnisku w Warszawie?
Bez problemu oddałam bagaż rejestrowany, a później umówiłam się z jedną dziewczyną i razem poszłaś już dalej. :)
Samolot był opóźnieniony o godzinę, ale.w Nowym Jorku byliśmy praktycznie o czasie. :) Oto zdjęcie z samolotu..
poniedziałek, 6 lipca 2015
Nie wierzę!! Wylot już jutro, a praktycznie to dzisiaj.. :o
Był tort niespodzianka xd, mnóstwo prezentów. Dostałam ramkę elektroniczną na zdjęcia, żebym mogła chwile z Polski ciągle przypominać sobie na nowo jak będę już tam. *.*
piątek, 3 lipca 2015
Trzy dni do wylotu, a walizki puste..
Ostatnio napisałam notkę, ale miałam jakiegoś strasznego pecha i się nie dodała i nawet nie mogę teraz w nią wejść, skopiować czy cokolwiek więc poszła na straty.. xd ale no trudno. :)
Zostało mi już tak niewiele czasu w Polsce.. Ostatnio żyję tylko spotkaniami ze znajomymi, a moi rodzice ciągle powtarzają, że się o mnie boją..
Dziwnie mi z myślą, że z tymi wszystkimi ważnymi dla mnie ludźmi nie będę się widziała przez taki długi czas.. :(
We wtorek, dokładnie tydzień przed moim wylotem dostałam wizę. ;)
A jeszcze tydzień wcześniej dostałam bilecik na samolot. :D
Już wszystko pewne..
A moje walizki jak stały tak stoją puste.. xd jakoś nie mam kiedy się spakować.. Nie mam czasu, żeby się za to zabrać.. :( i boje się o to czy w ogóle dam radę spakować się żeby zmieścić się w te określone kilogramy.. :o tragedia będzie.. xd jutro musze się za to zabrać, ale pewnie tylko częściowo, bo mam ognisko pożegnalne. :) coś czuje, ze będą łzy..
Cieszę się, że wyjeżdżam! :D jestem mega szczęśliwa, ale jest też we mnie trochę stresu i ta rozłąka ze wszystkimi ludźmi.. To przeraża.. :(
Ale wszystko jest do pokonania. :)
Przez wszystko można przejść. :D
Dzisiaj tak krótko, bo właśnie idę spać, ale postaram się jeszcze dodać coś dłuższego przed wylotem. :)
sobota, 20 czerwca 2015
Wybór prezentów i walizek
A tutaj pokażę wam jeszcze walizki jakie kupiłam.. Przyznam, że miałam wiele przemyśleń na ten temat. Różne są opinie odnośnie tego jaką powinno się kupić. Czy materiałową czy plastikową? Odpowiedzi są różne. Ja zdecydowałam się na obydwie plastikowe. Najważniejsza była dla mnie duża. Chciałam, żeby była lekka, żebym mogła jak najwięcej w nią zmieścić. Każdy mówi, żeby jak najmniej ze sobą zabrać, ale jednak to jest rok czasu, a podstawowe rzeczy też trochę zajmują. ;) I sprawdzałam, żeby koniecznie był zameczek TSA. Słyszałam i czytałam o różnych historiach związanych z rozcinaniem walizek na lotnisku w celu sprawdzenia, więc wolę być spokojna o to, że dostanę walizkę całą i z pełną zawartością. :)
Duża walizka - firma Puccini. Znalazłam na allegro w promocji za 332zł razem z przesyłką, a mała walizka - jakaś zwykła, też kupiona na allegro za 84zł razem z przesyłką. :)
niedziela, 14 czerwca 2015
Mam WIZĘ! *.*
Kiedy nastąpiło moje oficjalne zmatchowanie z rodzinką czekałam już tylko na papierki z agencji. Miały przyjść w ciągu 10 dni roboczych, ja dostałam je po 7 dniach roboczych, więc nie ma tragedii, ale już się trochę niecierpliwiłam. ;p
Dokumenty dostałam dokładnie 2 czerwca. Kiedy przyszłam z pracy z popołudniowej zmiany zobaczyłam, że na stole leży przesyłka DHL zaadresowana do mnie. Wiedziałam, że to musi być to! :D Szybko rozpakowałam i zaczęłam czytać, ale szczerze mówiąc byłam tak zmęczona po pracy, że nic z tego nie zrozumiałam i stwierdziłam, że zostawię to sobie na następny dzień. :)
Następnego dnia jakoś tak wyszło, że też nie miałam za bardzo czasu i dopiero w czwartek w Boże Ciało, kiedy to trochę odespałam i zregenerowałam siły mogłam w końcu spokojnie wszystko przeczytać i zrozumieć o co tam chodzi. Od razu wypełniłam online formularz DS-160. Nie powiem, że było to jakieś łatwe, ale nastawiałam się chyba na coś znacznie gorszego, więc jakoś poszło. :) Załączona instrukcja była całkiem pomocna, a także plik, który znalazłam na grupie Au Pair na fejsie. :)
6 czerwca zapłaciłam za wizę, wyniosło mnie to aż 592zł. :( kurs dolara jest teraz straszny.. (pociesza mnie jedynie to, że teraz trzeba już zapłacić 608zł..) W poniedziałek 8 czerwca mogłam się już umówić na spotkanie w ambasadzie. :)
Wybrałam pierwszy możliwy termin - 11 czerwca o godzinie 9;00.
I tak wybrałam się razem z moją siostrą i dwiema koleżankami na podróż do Warszawy.
Byłam tam prawie 2 godziny, ale powiem szczerze, że szybko minęły.
Pytania, które pamiętam:
-Gdzie będę mieszkać?
-Czy byłam wcześniej w Stanach?
-Czy mam tam rodzinę?
-Czy jestem w kontakcie z moją host rodziną?
-Iloma dziećmi się będę opiekować?
-Ile lat ma host dziecko?
-Czy mam doświadczenie w opiece nad dziećmi i jakiego rodzaju jest to doświadczenie?
-Co obecnie robię? (powiedziałam, że skończyłam liceum. ;p)
Mimo wielkiego stresu wszystko się udało i było o wiele prostsze niż się wydawało!
Później pozwiedzałyśmy troszkę Warszawę z dziewczynami i świętowałyśmy przyznanie mi wizy. *.*
Kolejny post chyba będzie o prezentach dla host rodzinki, bo już wszystko kupiłam. :)
A tymczasem idę spać, bo jutro wstaję o 4 rano do pracy. :(
sobota, 6 czerwca 2015
30 dni do wylotu
Dokładnie za miesiąc 6 lipiec, a tym samym moje urodziny.
W tym roku będą inne niż zawsze.
W tym roku będzie to dzień pożegnania z rodzicą, znajomymi i Polską.
W tym roku będzie to początek innego życia.
Z jednej strony miesiąc czasu to dużo czasu, ale wiem, że szybko to minie i juz niedługo nadejdzie ten czas..
Co robię na te 30 dni dni przed wylotem?
Pracuje ile mogę i zarabiam kaskę. :)
Chciałabym w jak największym stopniu sama zarobić na mój wyjazd do Stanów.
Kupuje prezenty dla mojej host rodzinki, a co najważniejsze załatwiam sprawy związane z wizą. :)
Papiery z agencji dostałam we wtorek. Z początku nie wiedziałam jak się za to wszystko zabrać, ale z pomocą podesłanej instrukcji, wpisom w internecie i pomocy kilku dziewczyn udało mi się wszystko ogarnąć. :) wniosek DS-160 wypełniony, przelew za wizę zrobiony, a w poniedziałek (mam nadzieje) będę mogła umówić się już na konkretny termin spotkania w ambasadzie. :) stresuje mnie to trochę, ale nie wyobrażam sobie, że miałabym tej wizy nie dostać..
Do załatwienia zostało mi jeszcze międzynarodowe prawo jazdy.. Miałam załatwić to już wcześniej, ale przez pewnie niedomówienie zamiast załatwić to tam gdzie wyrobilam polskie prawko to pojechałam do Łodzi, nie wiem dokładnie dlaczego, ale myślałam, że tylko tam to mogę załatwić, a okazało się, że jednak nie i sprawy nie załatwilam. :/
Kolejna ważna rzecz to prezenty dla host rodzinki..
Mam już prezent dla hostki i hosta. :) a co do prezentu dla małej i babci tez mam już pewne plany, ale muszę odwiedzić jeszcze kilka sklepów. Ale o prezentach będzie osobny post jak już kupie wszystko. :))
"Zawsze trzeba podejmować ryzyko. Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie [...]" - Paulo Coelho
poniedziałek, 1 czerwca 2015
Perfect match
niedziela, 24 maja 2015
Wszystkie match'e
Dwie dziewczynki, bliźniaczki 3 latka. Stan Michigan. Ponoć piękna okolica. Mieszkali niedaleko miasta Detroit. Przyznam, że byłam nimi zachwycona, ale chyba dlatego, że to był mój pierwszy match. Pisałam z hostem trochę, ale odpisywał mi po 4-5 dniach, więc ciężko miałam się z nimi dogadać czy umówić na skype. Bo kiedy mi pisał, że mogą w weekend rozmawiać i prosił, żebym mu podała kiedy ja mogę to on odpisywał na moją wiadomość po weekendzie we wtorek.. ;/ I tak było dwukrotnie.. Kiedy pojawiły mi się kolejne match'e ładnie im podziękowałam.
Match 2:
Kolejny match i kolejne bliźnięta.. ;p Tym razem chłopiec i dziewczynka - 8 lat. Pisałam dużo z hostka. Wydawała się być wspaniałą kobietą. Odpisywała mi niemal od razu. Umówiłyśmy się na skype. Pamiętny dzień - po mojej maturce pisemnej z polskiego. Rozmawiałam z nią i chwilowo z hostem prawie godzinkę. Przyznam, że trochę się stresowałam tą rozmową, ale było świetnie. Jak czegoś nie zrozumiałam to powtarzała, tłumaczyła innymi słowami. :D I ciągle się uśmiechała! Na koniec rozmowy zapytała czy nadal jestem nimi zainteresowana, powiedziałam, że oczywiście, a ona, że w takim razie porozmawia jeszcze z mężem i dadzą mi znać w najbliższym czasie.. Ale niestety nic nie napisali.. ;/ Trochę się na nich zawiodłam, bo mogli chociaż coś napisać, że znaleźli kogoś innego czy cokolwiek, ale no nic. ;) Stan Connecticut. Okolice wydawały się być, że tak powiem takie zwyczajne. Miasteczko miało ponoć "własną" plażę.
Więc ich zostawię na deser i w kolejnym poście o nich popiszę.. :D
Match 4:
Samotny ojciec z trójką dzieci. Rok po rozwodzie. Żona mieszka gdzieś niedaleko. Przyznam się szczerze, że od razu wiedziałam, że muszę z nich zrezygnować. Wiem, że to moja decyzja do kogo polecę, ale rodzice w tym przypadku w życiu nie zgodziliby się, żebym poleciała do samotnego ojca. xd Moim zdaniem trochę dziwna sytuacja, że dzieci zostały z ojcem, a nie z matką, ale różnie to bywa. Za dużo o nich nie wiem, bo po tym jak weszli mi na room i host napisał maila to od razu podziękowałam. Chociaż przyznam, że łatwo nie było, bo dzieci na zdjęciach wyglądały cudownie. I mała dwuletnia dziewczynka. *.* Stan Virginia. Mieszkali gdzieś na przedmieściach. Godzinkę od Waszyngtonu.
Po raz kolejny stan Virginia. Dwie dziewczynki 8 i 10 lat. Na zdjęciach wyglądali na cudowną, kochającą się rodzinkę. Co do nich też nie wiedziałam co zrobić. Nadal czekałam na potwierdzenie od match'u trzeciego, więc ciężko mi było odmówić, ale musiałam, pomimo, że wydawali się być bardzo interesujący i zapewne chciałabym z nimi pogadać czy popisać. ;)
O tym match'u nie pisałam na blogu. Jakoś tak wyszło, że pojawił się on, a akurat nie miałam czasu, żeby napisać. Samotna matka z dwójką dzieci, chłopiec 12, a dziewczynka 10 lat. :)
Stan: New Jersey























































