Po pierwsze pakowanie, pakowanie i jeszcze raz pakowanie.. na szczęście jakoś się zmieściłam w moje dwie walizki i torebkę. :)
Po drugie.. próbowałam się nacieszyć Nowym Jorkiem jak najbardziej się tylko da.. *.* udało mi się jeszcze całkowicie spontanicznie wyjść do klubu na Manhattanie. ;) Do NYC na pewno jeszcze wrócę, ale to dopiero w Lipcu, więc do tego czasu będę bardzo tęsknić.. :( Pomimo wszystko kocham to miasto! ♡
Po trzech pożegnania. xd
Z kolezankami z okolicy, z moją kochaną małą Julią, z hostką (juz mi za nimi tęskno, a widziałam się z nimi zaledwie 5 dni temu..)
Ciężko mi było stamtąd odjezdzac.. :( ale jak trzeba to trzeba.. musiałam opuścić ten piękny widok za oknem..
W środę rano asystentka hosta (właściwie to powinnam pisać bylego hosta xd) zawiozla mnie na lotnisko i zaczęło się czekanie..
Samolot był opóźniony, bo w Chicago była burza i wiał silny wiatr. :/
Szczerze?
Siedząc na tym lotnisku czułam się beznadziejnie..
Niby wiedzialam, że czeka mnie nowa przygoda, że przecież super, że znalazłam rodzinę, bo zawsze była możliwość powrotu do Polski (na co jeszcze nie jest czas) .. niby wiedziałam, że mimo wszystko jestem po części szczęściarą to i tak bałam się tego wszystkiego..
Bo znów miałam się wszystkiego od początku uczyć, poznawać wszystkich, mieć nowy pokój, wypakowac walizki, przekonać się do nowych ludzi.. Znów musiałam poznać okolicę, "nauczyc sie" jezdzic nowym autem, zdac prawko.. poznać nowe osoby, au pairki w okolicy (odnalezc je) ...
Dużo tego jest..
Ale nic nie mogę poradzic, stało się i może w przyszłości będę się cieszyć, że tak się potoczyło.. :) zobaczymy..
Okej.. to może napisze w końcu coś o pierwszych wrazeniach i rodzince..
Wszyscy są bardzo mili. :)
Najwięcej czasu spędzam jak na razie z 9-latkiem. ;)
14-nastolatek trzyma się trochę na uboczu, a 17-nastolatek ma swoje życie i nim się raczej opiekowac nie będę. ;p Jak na razie nie mogę powiedzieć, bo chlopcy są świetni! I host tata tez. ;)
Poznałam tez dziadków z oby dwóch stron i jeszcze dziewczynę hosta. :)
Generalnie mam tutaj gotować obiady, a jak na razie upiekłam tylko muffinki jednego dnia i dzisiaj zrobiłam budyń (ale dzisiaj tak naprawdę miałam dzień off :)) Jedna z babci ciągle gotowała bo przyjechali na kilka dni i mają być znów od środy na Thanksgiving. :) Ciekawi mnie to święto. :D Nie mogę się doczekać wielkiego turkey na stole. :P
Aaa no i nie mogę się doczekać jak zobaczę Chicago.. *.* (jak na razie widziałam tylko z góry, ale było pochmurno i slabe zdjecie mam)
Myślę, że w przyszły weekend tam zawitam! :D
Co więcej z newsów?
Przylecialam tutaj w środę, pogoda była nienajgorsza.. Każdy mnie straszyl że tu bedzie bardzo zimno, ale uważam, że nie było aż tak źle..
Ale trwalo to tylko do piątku wieczora.. Bo zaczął padać ŚNIEG! :o
A oto zdjęcie z soboty rano:
Do następnego!! ;*



Zdania są podzielone ale Chicago ma w sobie "to coś", mam nadzieję, że ci się spodoba <3 Może się spotkamy we wtorek przy choince ;) Trzymaj się ciepło!
OdpowiedzUsuńKoniecznie trzeba będzie się spotkać któregoś dnia! :) dostalas ode mnie e-mail? :)
UsuńTak :)
UsuńWiadomo, że to stresująca sytuacja zaczynać wszystko od nowa! Powodzenia w poznawaniu okolicy i ogarnianiu wszystkiego :)
OdpowiedzUsuńDziekuje, mam nadzieję, że z czasem się jakoś wszystko poukłada! :)
UsuńCieszę się, że jak dotąd Ci się podoba, i powodzenia! x
OdpowiedzUsuńhttp://dreamsdontworkunlessyoudox.blogspot.co.uk/
Dzięki. ;)
UsuńTrochę śniegu tak jak w Polsce :D Mam nadzieję ,że rodzinka cały czas będzie się dobrze "sprawować" :D Powodzonka ;*
OdpowiedzUsuńŚnieg juz powoli się rozpuszcza, bo się coraz cieplej robi, a rodzinka mam nadzieję ze będzie nadal fajna. :)
UsuńDoskonale Cię rozumiem, też jestem po rematchu :) Nawet fajnie, że u Ciebie rematch trafił na okres thanksgiving bo miałas okazję od razu poznać całą rodzinę na raz a nie "partiami" :P Powodzenia :D
OdpowiedzUsuńRematch jest trudny.. :( ale czasem tak w życiu się zdarza i niestety nic nie poradzimy.. :/ podobało mi się bardzo thanksgiving i masz rację fajnie, że akurat przyjechałam przed, bo wszystkich poznałam. :) tak sobie myślę teraz, że najgorsze co by mogło być to mieć rematch przed świętami Bożego Narodzenia.. bo wtedy można łatwo zrezygnować z szukania rodzinki i wrócić do domu.. :( dziękuję! :D
UsuńDopiero zagłębiłam się w Twój blog i widziałam wpis o Twoim Perfect Match... trochę przykro z ich strony, że tak postanowili odnośnie Ciebie... Ale czasami gorsze rzeczy trafiają się nam, żeby później docenić te lepsze, wiec miejmy nadzieję, że będzie tylko lepiej :)
UsuńNo trochę niefajnie.. :( ale widocznie tak miało być.. :) ja pamiętam że czytałam Twojego bloga, ale później przez jakiś czas nie miałam czasu (co to USA robi z ludzmi,haha) ale teraz jestem juz na bieżąco. :D
UsuńSuper, że Ci się podoba :) i tak ma zostać :D będzie dobrze zobaczysz :) Powodzenia
OdpowiedzUsuńDziękuję za miłe słowa! :*
Usuń