poniedziałek, 13 lipca 2015

Lot i orientation

Kładąc się do łóżka stwierdziłam, że może jednak dzisiaj coś napiszę. :) Jestem u host rodzinki już od piątku, a jakoś się zebrać nie mogę, żeby cokolwiek napisać. ;p
Właśnie dzisiaj minął tydzień jak nie ma mnie w Polsce.. xd Minął tydzień odkąd jestem w Stanach.. :o Nadal jakoś jak to piszę to do mnie nie dociera.. xd

Jak minęły mi ostatnie chwile w Polsce?
Całkiem dobrze pamiętam ten dzień.. 7 lipca, dzień po moich urodzinach. Data mojego wylotu.. :) Jak tak o tym pisze to czuje się jakby już minął co najmniej miesiąc a nie tydzień.. xd
Dzień wcześniej do późna się dopakowywałam i pomyliłam się przy ustawianiu budzika.. Obudził mnie głos moich dwóch przyjaciółek. :) Zrobiły mi niespodziankę i przyjechały się jeszcze pożegnać.. Wstałam i pomimo szczęścia, że one były to pojawiła się taka niespodzianka, że nie miałam w domu wody.. :o i jak tu się umyć? xd zęby, twarz chociaż? xd Masakra..
Ale pominę to, bo pomimo to ten dzień był wspaniały, a jednocześnie troszkę smutny.. :( mama w drodze na lotnisko cicho płakała.. Jak to słyszałam to mi automatycznie tez się robiło smutno.. :(( Rozstania są straszne..
A jedna z moich przyjaciółek przyjechała jeszcze na lotnisko się pożegnać.. I to bla bla car'em. Uwielbiam ją.! Jak ją zobaczyłam to łzy same poleciały.. Bo jak sobie pomyślałam ile moi rodzice, znajomi robili dla mnie przed odlotem to czułam wspaniałe ciepło na sercu i smutek, że musiałam ich opuścić.. Ale no dobrze, wystarczy, bo ten post wyjdzie jakiś dołujący i przygnębiający.. xd
Jak poradziłam sobie na lotnisku w Warszawie? 
Bez problemu oddałam bagaż rejestrowany, a później umówiłam się z jedną dziewczyną i razem poszłaś już dalej. :)
Samolot był opóźnieniony o godzinę, ale.w Nowym Jorku byliśmy praktycznie o czasie. :) Oto zdjęcie z samolotu..
Jak poradziłam sobie na lotnisku JFK w Nowym Jorku? 
Była nas aż dziesiątka z Polski, więc tutaj nie było w ogóle problemu. Trzymałyśmy się razem od momentu, kiedy odebrałyśmy walizki. Później znalazłyśmy panią z agencji APiA. A później zostało juz tylko czekanie na dziewczyny z innych krajów..
Takie tam 2 godzinki.. xd Zmęczenie bylo ogromne, ale kogo by to obchodziło? Nikogo.. -.- 
Orientation.. 
Pierwszy dzień był najcięższy.. Chodzi mi tu ogólne zmęczenie z poprzedniego dnia i jedyne 3 godziny snu.. Zasnęłam jakoś po 3 czasu amerykańskiego, przy czym nie spałam w ogóle w samolocie, bo nie mogłam zasnąć, 6 godzin różnicy czasu mi uciekło i musiałam wstać o 6:20.. :( myślałam, że umrę.. xd
No dobra, nie umarłam, ale ciężko było..
W dodatku, że to szkolenie jest od rana do wieczora, a przerwy są jedynie na posiłki czy jakieś tam 10 min pomiędzy.. xd to wszystko za mało.. :/
Na wycieczce zorganizowanej przez agencję do Nowego Jorku nie pojechałam, bo stwierdziłam, że to bezsensu, bo będę mieszkać bardzo blisko. Dziewczyny z Polski tez miały nie jechać, ale większości rodzinka kupiła i pojechały, ale mówiły, że nie podobało im się, bo wszystko było w biegu i nie było na nic czasu i gdyby miały same zapłacić to bardzo by żałowały.. :/

I to chyba tyle na dzisiaj. :) 
Coś o pierwszych dniach u host rodzinki już niebawem. :)

poniedziałek, 6 lipca 2015

Nie wierzę!! Wylot już jutro, a praktycznie to dzisiaj.. :o

Już tylko jeden dzień dzieli mnie z wylotem do Ameryki..
-Jak ten czas minął? 
-Nie mam pojęcia..
Ostatnio byłam ciągle zabiegana.. Praca, praca i jeszcze raz praca. 
+pożegnania z przyjaciółmi.. Jak sobie pomyślę jak bardzo będzie mi niektórych brakować to aż łezka się kręci w oku. ;(
I dochodzi do tego oczywiście rodzina.. rodzice, siostra, brat, dziadkowie.. Za tymi wszystkimi ludźmi będę BARDZO mocno tęsknić, chociaż jak na razie myślę, że aż tego tak nie czuję. Dopiero jak już wyjadę, jak będę już w moich wymarzonych Stanach to dopiero wtedy poczuję tą prawdziwą tęsknotę.. Bo teraz pomimo tego, że wiem, że się rozstajemy na calutki rok to ciągle z kimś się widzę..
Pomimo, że czasem byłam na kogoś bardzo zła, miałam kogoś dosyć, pokłóciłam się z kimś, nawrzeszczałam na kogoś czy miałam z kimś jakiś problem to teraz w tych ostatnich dniach, kiedy tu jestem zrozumiałam, że nie warto czasu na takie sytuacje.
Teraz, przed moim wyjazdem każdy jest dla mnie taki wspaniały, dosłownie. xd Każdy jest miły, nawet jak zrobię coś źle to i tak "nic się nie stało" "jest okej" .. No może prawie każdy tak robi.. xd Ale w większości sytuacji ostatnio rodzinka i znajomi stali się dla mnie przyjaźniejsi, że tak powiem. ;p
A tutaj mój lot. :)


9 godzin i 25 minut, bez przesiadki, więc jest super. *.*
A do tego razem ze mną leci 9 innych dziewczyn. :D
Więc mam nadzieję, że jakimś cudem się nie zgubię. xd
To mój pierwszy lot samolotem i przyznam, że się stresuje.. ;p
Mam nadzieję, że jakoś przeżyję i dotrę do Nowego Jorku cała i zdrowa. :D
Z jednej strony nie mogę się już doczekać, a z drugiej się troszkę stresuje tego wszystkiego..
Jeszcze tylko jedna noc w domku, w Polsce i lecimy podbijać USA. :)
Ostatnie dnie były naprawdę szalone..
Nie potrafiłam znaleźć czasu, żeby się spakować, bo ciągle coś robiłam.. Pracowałam, spotykałam się ze znajomymi, załatwiałam jakieś ostatnie formalności.

Tak na marginesie pochwalę się, że zdałam maturki, a dzisiaj odebrałam moje świadectwo. :)
Jest świetnie, naprawdę, nie mogę narzekać i wierzę w to, że będę miała od czego wracać. 
W sobotę miałam pożegnalnego grilla. Taki troszkę babski wieczór. Oto moje grono:


Było cudownie.. Mam dzisiaj urodzinki. (tak się złożyło, że dzień przed wylotem)
Ale dziewczyny zrobiły mi mnóstwo niespodzianek właśnie już w sobotę..
Był tort niespodzianka xd, mnóstwo prezentów. Dostałam ramkę elektroniczną na zdjęcia, żebym mogła chwile z Polski ciągle przypominać sobie na nowo jak będę już tam. *.*
Wspaniale przeżyte ostatnie chwile..
A teraz zostały ostatnie godzinki.. Już niedługo..
A i jeszcze dzisiaj dostałam niesamowity prezent..
Dziewczyny nagrały mi filmik pożegnalny. Jeśli się zgodzą to wstawię go na youtube, bo jest świetny. *.* Kocham je normalnie. <3
***
Miałam zamiar przedstawić koszty związane z wyjazdem, więc zrobię to teraz. 
Muszę przyznać, że tak naprawdę wyszło o wiele więcej niż się tego początkowo spodziewałam i myślę, że każda dziewczyna z osobna miała podobnie. Z tym wyjazdem wiążą się także różne, dodatkowe koszty w zależności od osoby i od tego z jakiej agencji usług się korzysta. :)
U mnie wyglądało to tak: (moja agencja to APiA)
2865zł - opłata za program i ubezpieczenie rozszerzone
160$ - wiza (w moim przypadku wyszło to 592zł)
24zł - opłata za dostarczenie paszportu z wizą do domu
35zł - opłata za międzynarodowe prawo jazdy
30zł - opłata za zaświadczenie o niekaralności
70zł - opłata za wyrobienie paszportu
25zł + 22zł - opłata za zdjęcia do paszportu i wizy
416zł - walizki
760zł - wymiana złotówek na dolary (ja wymieniłam 200$)

Razem wyszło: 4839zł

Ale to co mi tu wyszło to i tak nie wszystko. Wszelakie dojazdy, paliwo, bilety, kupno ciuchów, leków czy jakieś dodatkowe opłaty. - Tego wszystkiego już nie liczę. Ale na ten wyjazd trzeba liczyć coś około 5000zł.
Pamiętam jak zaczynałam czytać blogi innych dziewczyn. Nie powiem, bo niektóre z nich jak robiły kosztorysy to wychodziło im zdecydowanie mniej niż mi, ale składało się na to wiele czynników.. Zapewne agencja, ubezpieczenie i kurs dolara.. Teraz wyjątkowo niekorzystny dla mnie.. ;/
Co mogę dodać?
Patrząc z perspektywy czasu od podjęcia decyzji to jestem z siebie dumna, bo większość pieniędzy na wyjazd zarobiłam sama. Rodzice oczywiście też mi pomogli, ale cieszę się, że nie musieli sponsorować mi tego wyjazdu w całości. Tylko, że mogłam spełnić swoje marzenie częściowo poprzez własną ciężką pracę. :)

I to by było chyba na tyle..
Napiszę jak będę już w Stanach. ;)
Do następnego posta już zza oceanu.! *.*

A od tego wszystko się zaczęło...

piątek, 3 lipca 2015

Trzy dni do wylotu, a walizki puste..

Ostatnio napisałam notkę, ale miałam jakiegoś strasznego pecha i się nie dodała i nawet nie mogę teraz w nią wejść, skopiować czy cokolwiek więc poszła na straty.. xd ale no trudno. :)

Zostało mi już tak niewiele czasu w Polsce.. Ostatnio żyję tylko spotkaniami ze znajomymi, a moi rodzice ciągle powtarzają, że się o mnie boją..
Dziwnie mi z myślą, że z tymi wszystkimi ważnymi dla mnie ludźmi nie będę się widziała przez taki długi czas.. :(

We wtorek, dokładnie tydzień przed moim wylotem dostałam wizę. ;)
A jeszcze tydzień wcześniej dostałam bilecik na samolot. :D
Już wszystko pewne..
A moje walizki jak stały tak stoją puste.. xd jakoś nie mam kiedy się spakować.. Nie mam czasu, żeby się za to zabrać.. :( i boje się o to czy w ogóle dam radę spakować się żeby zmieścić się w te określone kilogramy.. :o tragedia będzie.. xd jutro musze się za to zabrać, ale pewnie tylko częściowo, bo mam ognisko pożegnalne. :) coś czuje, ze będą łzy..
Cieszę się, że wyjeżdżam! :D jestem mega szczęśliwa, ale jest też we mnie trochę stresu i ta rozłąka ze wszystkimi ludźmi.. To przeraża.. :(
Ale wszystko jest do pokonania. :)
Przez wszystko można przejść. :D
Dzisiaj tak krótko, bo właśnie idę spać, ale postaram się jeszcze dodać coś dłuższego przed wylotem. :)