Życie jest trudne, ale przecież nikt nie powiedział, że będzie łatwe.. xd
Czasem różnie to bywa i gubimy się w tym co mamy.. Nie zawsze jest kolorowo i chyba każdy z nas o tym wie..
Bywa ciężko i to nawet bardzo..
Ale nie możemy się załamywać..
Trzeba być twardym i walczyć o swoje szczęście..
Trzeba być wytrwałym w tym postanowieniach, w tym co chcesz osiągnąć..
Bo inaczej z czasem możesz czegoś żałować..
Trzeba walczyć o swoje marzenia i nie poddawać się..
Ale z drugiej strony wiem, że łatwo powiedzieć "nie poddawaj się".. "walcz" itp.. A drugiej osobie wcale takie gadanie nie pomaga..
Czasem jest jeszcze gorzej i taka osoba łapię jeszcze większego doła.. ;/
Ja jestem z osób, które za bardzo się wszystkim przejmują i biorą wszystko do siebie..
Jednak wiem jedno..
Będę walczyć o moje marzenie o byciu au pair.! To ze komuś może się to nie podobać to ich sprawa..
Ja zdania nie zmienię..
Chcę wyjechać i będę do tego dążyć..
Jeśli się nie uda to tylko tylko wtedy jeśli ja sama się poddam, a tak nie ma innej opcji.. :D
Już od długiego czasu myślę i tym wyjeździe..
Ciągle czytam blogi innych au pair i zastanawiam się nad tym wszystkim..
Czasami mnie to wszystko przeraża..
*Ta odległość od domu..
*Tęsknota za rodziną, przyjaciółmi..
*Inny język, co do którego też mam wiele wątpliwości, bo nie jest on u mnie na jakimś wysokim poziomie..
*Zmiana całego życia na rok (a kto wie czy nie na dwa latka..)
To może być trochę głupie, ale troszkę tez mnie męczy..
*To, że większość z moich znajomych pójdzie na studia, a ja zacznę później i kiedy oni będą na 2 czy 3 roku ja będę zaczynać.. Trochę się tego obawiam jak to będzie..
To wszystko mnie martwi, ale wiem też, że to jest normalne, bo w końcu to niewyobrażalna zmiana..
Ale chcę jej w moim życiu. :D
Chciałabym spróbować czegoś takiego..
Życia w Amerykańskim Świecie.. *.*
Odkąd byłam małą dziewczynką marzyłam, żeby kiedyś zobaczyć ten świat z filmów i teraz to się może spełnić, wiec czemu by z takiej szansy nie skorzystać.?
Teraz jestem młoda..
Więc jeśli nie teraz to kiedy.?
Wiem, że dam sobie radę. :)
Do odważnych świat należy. xd
Kocham dzieci i uwielbiam spędzać z nimi czas, więc myślę, że program au pair jest stworzony dla mnie, żebym mogła spełnic swoje marzenia.. *.*
Nie każdy jest zadowolony z mojej decyzji.. ;/ Nawet jeśli niektórzy nie mówią tego wprost to ja i tak to czuję..
Trochę jest mi przykro z powodu takich reakcji.. Chciałabym, żeby inni mnie wspierali, bo to wszystko też nie jest dla mnie łatwe jak się może wydawać..
Też się boję..
Ale to jest moja decyzja i inni powinni to uszanować..
Nie zawsze będzie tak, że Twoja decyzja będzie aprobowana przez wszystkich, więc głowa do góry :) co o języka, ja wyjechałam do Norwegii tydzien temu ze znajomoscią około 20 słów, mija tydzień, a ja zaczynam rozumieć poszczególne całe zdania i to, co mówią do mnie dzieciaki :> Język to nie problem! Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTo super.! Podziwiam za odwagę, ja angielskiego uczę się od podstawówki, a mimo to czuje, ze nadal słabo u mnie z tym językiem..mam jednak nadzieję, że jakoś sobie poradzę, tak jak Ty. :D powodzenia.! :) i dziękuję za miłe słowa. :D
UsuńTo Twoje życie, powinnaś je przeżyć tak jak chcesz i aby później niczego nie żałować! Trzymam kciuki :)
OdpowiedzUsuńDziękuję. :)
UsuńJesteśmy silne babki, pewnie że damy sobie radę! :) Wiesz co dziś przeczytałam coś takiego "Nie zastanawiaj się nad tym czy masz odwagę, po prostu rób co chcesz zrobić" chyba to jest najlepsza metoda.
OdpowiedzUsuńTeż tam mam u siebie, czuję że nie chcą żebym jechała, że woleli by żebym zrobiła jak wszyscy, poszła na studia, najlepiej znalazła męża i super pracę, ale co zrobić że ja mam dość robienia pod innych i chcę walczyć o swoje marzenia? :)
No to walczymy trzymam za nas kciuki! ;*
Dokładnie tak samo jest u mnie, tez by woleli, żebym poszła na studia.. No, ale to nasze życie i nasze decyzje.! Pewnie, że walczymy.! O nasze marzenia. ;*
UsuńSzczerze? Moim zdaniem nieważne jest to co powiedzą inni, musisz wykorzystać trochę zdrowego egoizmu i w niektórych sprawach myśleć o sobie.
OdpowiedzUsuńOdniosę się również do tej Twojej tęsknoty za domem i za rodziną ( bo 8 tysięcy kilometrów to w sumie nie mało ) Mam ogromną nadzieję, że nie będziesz tak postrzegała wyjazdu, bo jak już tam polecisz, to będziesz czuć te emocje co czułaś w Polsce miliard razy mocniej. Wiem, że rodzina może być dla kogoś całym światem, a Polska wymarzonym krajem do zakładania rodziny i w ogóle.. Piszę tylko moje zdanie, tak jak ja to odbieram i co myślę - jestem jeszcze przed wyjazdem, jak sama dobrze wiesz, a przestrzeganie przed american dream to dobre rozwiązanie. Dystans. To jedyna opcja, która może sprawić, że nie będziesz smutna za każdym razem gdy w Stanach pomyślisz o rodzinie. Zmian perspektywy z " ojej, zostawiłam w Polsce moją rodzinę, jak oni sobie radzą, tęsknię" na " o! popatrz, jestem w Stanach a w Polsce mam kochającą rodzinę, która mnie wspiera, jest mi tu dobrze, tęsknię"
Buziaki, pozdrawiam, Sandra :*
Mam nadzieję, że jakoś sobie poradzę z ta tęsknotą. :) liczę na to, że na początku będę tak zafascynowana tym wszystkim co będzie wokół mnie i tymi wszystkimi zmianami, że jakoś dam rade.. A jak już przeżyje pierwszy dzień, tydzień, miesiąc.. To myśle, że jakoś da się rade.! Kiedyś w końcu trzeba będzie oderwać się od rodzinki i ciepła rodzinnego, bądź co bądź w tym przypadku masz rację.. Będziemy bardzo daleko od Polski i na pewno będzie ciężko, ale czego się nie robi dla marzeń.? Damy rade.! :D Buziaki. ;**
Usuń